
mandarynki- moja miłość
__________________________________________________
powieki już nieco lżejsze
czas nie leczy ran, nie wzmacnia, sprawia, że jeszcze mocniej się boimy. ludzie chaotycznie, niepewnie klepią po ramieniu, nie wiedzą co powinni zrobić, więc pocieszają.
próbuje się zdystansować ale czuje że to jeszcze wróci, ze zdwojoną siłą kolejny raz, nie teraz a w najmniej oczekiwanym momencie.- bezbronność
już pisałam, że...
zamknięto zdrowie w syropie i wzrok w soczewce a i tak giniemy w świecie, w którym nikt już nie jest idealny, choć każdy taki chce być. z chorym wnętrzem, rozdartym sercem i negatywnymi wynikami badań uśmiechamy się, bo przecież wszyscy będziemy martwi. nikt z nas nie przetrwa życia bezboleśnie
______________________________________________
póki co nakładam ciepłe skarpety, napajam się gorącą cytrynową herbatą i rozgrzewam obolałe ciało czekając na moment kiedy pierwszy raz w tym roku wyjdę na mroźną ulicę, poczuje marznące serce i skrzypiący śnieg pod stopami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz