życzenie wciąż to samo od lat. smutne, doprawdy.
Mam problem z zaakceptowaniem mijającego czasu. Pół życia przede mną, a ja mam wrażenie, że najpiękniejsze chwile w moim życiu juz za mną, że nie zdarzy się już nic co szaleńczo porwie moje serce. Boje się że wszystko już w życiu wybrałam, że to już koniec i nie mam prawa nic zmieniać. Boje się że lata mijają i za chwile już wogóle nie bede miała prawa bawić się, chodzić na imprezy, tańczyć do białego rana i upijać się do nieprzytomności. Nie będe mogła zachowywać się tak jak bym chciała, bo będe musiała podporządkować się schematom. Kiedyś chciałabym byc matką gromadki dzieci, a przez to żyje pod presją, że to już za chwilę to ja wcale nie czuje sie gotowa na to by porzucić wszystko i być odpowiedzialną. Wciaż nie jestem gotowa na dorosłość, co za tym idzie odpowiedzialność za własne czyny i decyzję których podejmować nadal jeszcze nie umiem. Nie potrafiłe rzucić wszystkiego wyjechać i zacząć wszystko od nowa, ze strachu przed porażką. Mimo, że tak czesto bardzo bym chciała.
"Starzejemy się
nie przez to, mówiła, że coraz więcej jest w nas
wspomnień, twarzy, zdarzeń, zakończonych spraw,
tylko przez oddalanie się od nich,
przez przyzwalanie na rosnący w nas dystans odległości."