bywa tak, że kochają nas ci, na których nam nie zależy. kochamy tych, którzy nie potrzebują naszej miłości. zbyt wiele miłości zabija. różnice nie pozwalają ze sobą być. miłość, wedle „bądź dla mnie taki jaki chciałabym abyś był to wtedy będę cię kochać” nie ma nic z prawdziwym uczuciem. taka postawa zabiera wszystko i nieświadomie niszczy drugiego człowieka. a scenariusz tragedii jest prosty. zaczyna się od wzajemnych oskarżeń. powód do krytyki zawsze się znajdzie. stąd łzy w nocy. aż wreszcie trzeba stanąć twarzą w twarz z kimś, kto nas krzywdzi, lub kogo my krzywdzimy. a przecież bycie samemu nie zawsze musi oznaczać bycia samotnym, samotność we dwoje zawsze boli bardziej. więc w końcu pada słowo "koniec" i rusza domino, choć prawdę mówiąc klocki poprzewracano już wcześniej. niestety czas by to zatrzymać wówczas mija i żadne powroty nie uleczą chorego związku. wszystkiego da się uniknąć ale tylko wówczas kiedy ludzie naucza się dostrzegać różnicę między trzymaniem się za ręce a połączeniem dusz. bo, miłość to nie tylko pożądanie, a przebywanie w czyimś towarzystwie nie oznacza bezpieczeństwa. pocałunki nie są przypieczętowaniem umowy na całe życie, a prezenty nie są obietnicami
chciałam poczuć się jak Rose. i nawet poczułam. nawet ten lodowaty Atlantyk w swoich myślach. i w sercu.
miłość z Titanica. gwałtowna, namiętna i z epickim zakończeniem.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz