w Tobie moje (nie)pokoje
"Ludziom wydaje się, że wiedzą jak powinno wyglądać twoje życie, nikt jednak nie wie jak powinien przeżyć własne"

wtorek, 18 września 2012

zakupowy zawrót głowy





Znacie to uczucie, gdy wreszcie jedziecie do centrum handlowego z portfelem pełnym pieniędzy i nadzieją na wieeelkie zakupy i już nie możecie się doczekać oglądania, mierzenia i kupowania? Ja nie.
Zakupy... zakupy to absolutna konieczność w moim przypadku. Czy zakupy w ogóle mogą poprawić nastrój? Czemu zawsze kiedy nie ma sie akurat kasy w każdym sklepie wszystkie rzeczy wydają sie ładne?
Planuje zakupy i planuje a zanim się wreszcie wybiore przekładam kilkakrotnie (bo brzydka pogoda, bo deszcz, bo słońce, bo za wcześnie, bo za późno, bo niedziela, bo tłumy, a i korki, kolejki). Dopiero gdy już na prawdę muszę i nie mam co na siebie włożyć zbieram się żeby pojechać. 
Dokładnie zawsze wiem po co jadę i co chce kupić, wchodze, przemierzam sklep po sklepie z serii tych sieciowych, a po kwadransie czuje już tylko ból głowy i orientuje się że mam wszystko (po podjętych błyskawicznie decyzjach) oprócz tego co potrzebne.Bo nie ma to jak kolejna para niepotrzebnych szpilek mimo, że chodzi się tylko w trampkach. ;)
H&M, 129,90zł
I oczywiście z całych zakupów rzadko kiedy cos wynika, bo przecież jak się szuka klasycznej małej czarnej, klasycznej białej koszuli, zwykłych balerin i zwyczajnych dżinsów, to znaleźć można tylko fikuśne małe czarne, haftowane białe koszule, wielokolorowe baleriny i spodnie z dziurami. 
Tłumy- wróg numer jeden, tłumy, tłumy pędzące oczywiście każdy sobie, z lewej, z prawej, albo ramię w ramię całą masą. I weź się nie zgub, tu Cie ktoś kopnie, popchnie, szturchnie. Brrr.
Przymierzalnia- kolejny koszmar, bo.. policz ciuchy, nie zapomnij przypadkiem o numerku, znajdź wolne miejsce. Zawsze mam takie szczęście, że kolejka. W sensie: jedna mierzy, druga komentuje, potem coś odnosi, donosi i znowu gada, tamta się znowu przebiera, no świetnie, tylko tu cię pogrubia, tu odstaje, odwróc się, przekręć sie. Aż ma się ochotę wykrzyczeć: "To twój tłuszcz cię pogrubia a nie ta spódnica!". Wreszcie wchodzisz, mierzysz i okazuje sie że już nie leży tak ślicznie jak na plastikowym wychudzonym manekinie. I co ona, czy Ty ma za dużą dupe, no przecież, że ona ;p
Potencjalny złodziej- znacie to uczucie, podążającego za wami wzroku? I te milusińskie -Czy mogłabym w czymś pomóc? - nie, nie mogłabyś! Kto lubi być traktowany jak potencjalny złodziej? Nawet jeśli jestem w stanie zdobyć się na trochę zrozumienia dla właścicieli sklepów to jest to na tyle irytujące że od razu ma się ochote wyjsć no i wychodzę.
Misie, hiltonki i inni- znacie ten widok znudzonych misiów drepczących z wieszakami, ubraniami, torebkami za swoimi panienkami, którzy tylko szukają ławeczki żeby usiąść i przeczekać? Albo widok parisek hiltonek w szpilkach i pełnym makijażu jak na dyskoteke, a nie, one do H&M przecież (pooglądać).  Blokerzy wind i ruchomych schodów, którzy stoją i wwożą swoje szerokie dupska 3 metry do góry. I te rodzinki z dziećmi, wskakującymi nagle pod nogi...
Boże, ja nienawidzę zakupów!

___________________________________________________________________________________

Po gorączkowym poszukiwaniu spódnicy, koszuli i spodni dzisiejszy zakup na zdjęciu
PS. gdyby nie za dużo tam i ówdzie i niepewność co do rozmiarów kupowałabym tylko przez internet. ; )

1 komentarz:

  1. Też nienawidzę zakupów. Zawsze dokładnie wiem, co chcę kupić - akurat nigdy nie ma tego w sklepie. Żadnym. Błąkając się po centrach handlowych dostaję białej gorączki. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem ludzi którzy lubują się w tych błyszczących wypastowanych powierzchniach i złudzeniach luksusu.

    OdpowiedzUsuń