Znacie to uczucie, gdy wreszcie jedziecie do centrum handlowego z portfelem pełnym pieniędzy i nadzieją na wieeelkie zakupy i już nie możecie się doczekać oglądania, mierzenia i kupowania? Ja nie.
Zakupy... zakupy to absolutna konieczność w moim przypadku. Czy zakupy w ogóle mogą poprawić nastrój? Czemu zawsze kiedy nie ma sie akurat kasy w każdym sklepie wszystkie rzeczy wydają sie ładne?
Planuje zakupy i planuje a zanim się wreszcie wybiore przekładam kilkakrotnie (bo brzydka pogoda, bo deszcz, bo słońce, bo za wcześnie, bo za późno, bo niedziela, bo tłumy, a i korki, kolejki). Dopiero gdy już na prawdę muszę i nie mam co na siebie włożyć zbieram się żeby pojechać.
Dokładnie zawsze wiem po co jadę i co chce kupić, wchodze, przemierzam sklep po sklepie z serii tych sieciowych, a po kwadransie czuje już tylko ból głowy i orientuje się że mam wszystko (po podjętych błyskawicznie decyzjach) oprócz tego co potrzebne.Bo nie ma to jak kolejna para niepotrzebnych szpilek mimo, że chodzi się tylko w trampkach. ;)
![]() |
| H&M, 129,90zł |
Tłumy- wróg numer jeden, tłumy, tłumy pędzące oczywiście każdy sobie, z lewej, z prawej, albo ramię w ramię całą masą. I weź się nie zgub, tu Cie ktoś kopnie, popchnie, szturchnie. Brrr.
Przymierzalnia- kolejny koszmar, bo.. policz ciuchy, nie zapomnij przypadkiem o numerku, znajdź wolne miejsce. Zawsze mam takie szczęście, że kolejka. W sensie: jedna mierzy, druga komentuje, potem coś odnosi, donosi i znowu gada, tamta się znowu przebiera, no świetnie, tylko tu cię pogrubia, tu odstaje, odwróc się, przekręć sie. Aż ma się ochotę wykrzyczeć: "To twój tłuszcz cię pogrubia a nie ta spódnica!". Wreszcie wchodzisz, mierzysz i okazuje sie że już nie leży tak ślicznie jak na plastikowym wychudzonym manekinie. I co ona, czy Ty ma za dużą dupe, no przecież, że ona ;p
Potencjalny złodziej- znacie to uczucie, podążającego za wami wzroku? I te milusińskie -Czy mogłabym w czymś pomóc? - nie, nie mogłabyś! Kto lubi być traktowany jak potencjalny złodziej? Nawet jeśli jestem w stanie zdobyć się na trochę zrozumienia dla właścicieli sklepów to jest to na tyle irytujące że od razu ma się ochote wyjsć no i wychodzę.
Misie, hiltonki i inni- znacie ten widok znudzonych misiów drepczących z wieszakami, ubraniami, torebkami za swoimi panienkami, którzy tylko szukają ławeczki żeby usiąść i przeczekać? Albo widok parisek hiltonek w szpilkach i pełnym makijażu jak na dyskoteke, a nie, one do H&M przecież (pooglądać). Blokerzy wind i ruchomych schodów, którzy stoją i wwożą swoje szerokie dupska 3 metry do góry. I te rodzinki z dziećmi, wskakującymi nagle pod nogi...
Boże, ja nienawidzę zakupów!
___________________________________________________________________________________
Po gorączkowym poszukiwaniu spódnicy, koszuli i spodni dzisiejszy zakup na zdjęciu
PS. gdyby nie za dużo tam i ówdzie i niepewność co do rozmiarów kupowałabym tylko przez internet. ; )

Też nienawidzę zakupów. Zawsze dokładnie wiem, co chcę kupić - akurat nigdy nie ma tego w sklepie. Żadnym. Błąkając się po centrach handlowych dostaję białej gorączki. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem ludzi którzy lubują się w tych błyszczących wypastowanych powierzchniach i złudzeniach luksusu.
OdpowiedzUsuń